Ale po kolei.
Przejeżdżamy przez centrum Sławkowa, ja i Kama w bagażniku:


Na zdjęciach tego nie mam, ale pierwsze co było to kąpiel w rzeczce. Miałem tam niezły trening, bo były spore prądy choć to niewielka rzeka. Pani zamiast nakręcić jakiś krótki film to stała i panikowała, oczywiście nie było powodu bo z wszystkim sobie świetnie radziłem.
Po kąpieli Kama ruszyła przed siebie a ja za nią. W końcu to jej znany teren i chciała mi pokazać różne interesujące miejsca.
Biegniemy, za nami Iza i Grzesiek.



Szliśmy wszyscy potem takim dość podmokłym terenem. Pośród drzew ukryte było małe jeziorko z grubym zielonym kożuchem i pływającymi kawałkami drzew(to ponoć zasługa bobrów!)
Nikogo chyba nie zdziwi to, że w tym jeziorku też ja i Kama pływaliśmy..
Inne doznania niż moczenie się w rzece, przede wszystkim po wyjściu z jeziora dość intensywnie nasze futro pachniało:-)
Słońce zaczęło zachodzić i pora było wracać, wybiegamy z lasu, a na łączce sarny!
Pan mnie jednak przywołał.

Are you a backseat driver?
OdpowiedzUsuńLooks like you had a fun day!